wtorek, 20 lipca 2010

ETAP 11 :184,5KM

Czwartkowy, 11. etap Tour de France z Sisteron do Bourg les Valence przebiegał dość spokojnie. Peleton połknął wczesną ucieczkę na 22 kilometry przed metą i oglądaliśmy kolejny sprinterski finisz. Najlepszy wśród kolarzy okazał się, po raz trzeci w tegorocznej rywalizacji, Mark Cavendish z teamu HTC-Columbia, który 184,5 km pokonał w 4:42.29. Na ostatnich metrach doszło jednak do skandalicznego incydentu z udziałem Australiczyka Marka Renshawa.
Na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej pozostał Andy Schleck z Saxo Banku.






Na czoło wyskoczyło trzech kolarzy. Anthony Geslin (FdJ), Stephane Auge ( Cofidis) i Jose-Alberto Benitez (Footon) mocniej nacisnęli na pedały i szybko uzyskali przewagę trzech minut nad peletonem.

Na jedynej premii górskiej tego dnia o cenny punkt powalczył lider tej klasyfikacji, Jerome Pineau, który przed kolejnym, górskim etapem zachował dzięki temu koszulkę w czerwone grochy.

Prowadząca trójka starała się utrzymać przewagę, ale ta topniała wraz ze zbliżaniem się do mety. 25 kilometrów przed końcem trasy oddechu na plecach i rosnącej presji nie wytrzymał Anthony Geslin. Kolarz włączył się do peletonu, który niespełna pięć minut później połknął również dwóch pozostałych, dzielnych uciekinierów.

Na ostatnich dziesięciu kilometrach Saxo Bank, HTC-Columbia i Lampre na zmianę zajmowali miejsce na czele peletonu, starając się rozprowadzić swoich liderów. Ostatecznie na ostatnich metrach, przed szereg wyskoczył Mark Cavvendish (HTC-Columbia), który odniósł trzecie etapowe zwycięstwo w tegorocznej Wielkiej Pętli. Drugi na mecie zameldował się Alessandro Petacchi (Lampre), a trzeci Amerykanin Tyler Farrar (Garmin-Transitions).

Triumf Cavendisha przyćmiło jednak zachowanie jego drużynowego kolegi, Australijczyka Marka Renshawa, który tuż przed metą uderzył głową, jadącego obok reprezentanta Nowej Zelandii Luliana Deana (Garmin-Transition).

Jedyny Polak w wyścigu, Sylwester Szmyd z grupy Liquigas-Doimo uplasował się na 153 pozycji ze stratą siedmiu minut i 41 sekund do zwycięzcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz