poniedziałek, 30 sierpnia 2010

ETAP 2 :157,3KM

Trzeci etap Vuelta Espana padł łupem Philippe Gilberta z grupy Omega Pharma-Lotto, który został nowym liderem wyścigu zabierając koszulkę lidera Markowi Cavendishowi.
Tuż za plecami zwycięzcy uplasował się Joaquin Rodriguez.

Polak, Maciej Paterski, przyjechał na metę na 58. miejscu.

Pierwsza ucieczka podczas etapu liczącego 157,3 km prowadzącego z Marbelli do Malagi miała miejsce 76 km przed metą. Siedmiu kolarzy urwało się z peletonu, a prowadził ich mistrz Holandii Niki Terpstra. Problemy na podjazdach miał lider Mark Cavendish, który regularnie tracił dystans do czołówki. Ucieczka zdołała wypracować 9 minut przewagi, a mocno pracował w tej grupie Serafin Martinez z Xacobeo Galicia, który w dalszej części etapu podjął samotną ucieczkę.Peleton nie mógł pozwolić na za wiele uciekającym i po kilkudziesięciu kilometrach różnica między ucieczką a główną grupą zmalała o połowę. 49 km przed metą kolarze Saxo Bank jeszcze bardziej podkręcili tempo i zbliżyli się do przewodzącej grupy na 3 minuty.

Martinez próbował nadawać ton uciekającym, ale tempa wówczas nie wytrzymał Terpstra. Na niecałe 16 km przed metą Hiszpan sam uciekał przed grupą złożoną tylko z trzech kolarzy (David Moncoutie (Cofidis), Egoi Martinez (Euskaltel-Euskadi), Mikael Cherel (FDJ)), a za nimi coraz szybciej jechał peleton prowadzony przez zespoły Caisse d'Epargne i Cervelo. Martinez na 10 km przed linią mety miał tylko 35 sekund przewagi nad goniącą go trójką, ta z kolei niecałe pół minuty nad peletonem. Wpadając na ulice Malagi w Hiszpana wstąpiły nowe siły i mocno naciskając na pedały udało mu się odjechać rywalom na ponad minutę różnicy. Martinez na ostatnim podjeździe tracił z metra na metr swoją przewagę i na niecały kilometr przed metą został wchłonięty przez peleton.

Pocieszeniem dla Hiszpana może być fakt, że po trzecim etapie został liderem klasyfikacji górskiej.

Finisz w Maladze zakończył się ucieczką Philippe Gilberta, który urwał się z peletonu i nie dał się dogonić Joaquinowi Rodriguezowi.

niedziela, 29 sierpnia 2010

ETAP 1 :13KM-JAZDA DRUŻYNOWA NA CZAS

Tegoroczna Vuelta a Espana wystartowała w niezwykłych okolicznościach. Pierwszy etap, który stanowiła jazda drużynowa na czas, rozpoczął się bowiem dopiero o 22:00, a kolarze ścigali się w przepięknie oświetlonej, nocnej Sewilli. Najlepsza pierwszego dnia była grupa HTC-Columbia z Markiem Cavendishem w składzie.


Mimo późnej pory na trasie wyścigu nie zabrakło kibiców, którzy żywiołowo dopingowali wszystkie teamy mijające ich w szaleńczym tempie.

Na 13-kilometrowym odcinku, wiodącym przez urokliwe ulice Sewilli najlepszy okazał się team HTC-Columbia, który pokonał dystans z czasem 14.06.

Drugi czas, zaledwie o dziesięć sekund gorszy od zwycięzców zanotował team Liquigas, w którego składzie jedzie jedyny podczas tegorocznej Vuelty Polak Maciej Paterski.

Trzecie miejsce zajął team Saxobank, który rozerwał się na trasie ze względu na problemy techniczne niektórych z kolarzy.

RUSZA NAJCIEKAWSZY Z TOURÓW

W tym sezonie Vuelta nie ma jednego głównego faworyta. Kolarzy z czołówki poprzedniej edycji na tegorocznej Vuelcie nie będzie.
Nieprzypadkowo wielu kibiców uważa tę imprezę za numer jeden wśród wieloetapowych wyścigów. Tour de France jest najbardziej znany i najbardziej prestiżowy, Giro często najtrudniejsze, a Vuelta po prostu najciekawsza. W Hiszpanii wyścig jest bardziej otwarty niż we Francji czy we Włoszech i żadna drużyna nie potrafi go zdominować.
Vuelta będzie interesująca także dzięki panującemu bezkrólewiu. Triumfator poprzedniej edycji Alejandro Valverde obecnie musi pauzować z powodu zamieszania w aferę dopingową. Zabraknie także drugiego wtedy Samuela Sancheza, trzeciego Cadela Evansa, czwartego Ivana Basso oraz najlepszego dwa lata temu Alberto Contadora. Hiszpański wyścig nie ma wielkiego faworyta.

środa, 11 sierpnia 2010

OGROMNY AWANS SZMYDA










W czołówce rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) nie zaszły żadne zmiany. Na prowadzeniu jest zwycięzca Tour de France, Hiszpan Alberto Contador. Dzięki szóstemu miejscu w Tour de Pologne aż o 71 pozycji awansował Sylwester Szmyd, który teraz jest 74.
W klasyfikacji drużyn prowadzi Astana, przed Saxo Bank i Katiuszą.


Klasyfikacja UCI po 19 wyścigach:

1. Alberto Contador (Hiszpania/Astana) 482 pkt

2. Joaquin Rodriguez (Hiszpania/Katiusza) 428
3. Cadel Evans (Australia/BMC Racing) 390
4. Luis Leon Sanchez (Hiszpania/Caisse d'Epargne) 363
5. Philippe Gilbert (Belgia/Omega Pharma) 304
6. Aleksander Winokurow (Kazachstan/Astana) 283
7. Andy Schleck (Luksemburg/Saxo Bank) 258
8. Fabian Cancellara (Szwajcaria/Saxo Bank) 250
9. Samuel Sanchez (Hiszpania/Euskaltel) 239
10. Robert Gesink (Holandia/Rabobank) 239
...
74. Sylwester Szmyd (Polska/Liquigas) 48

niedziela, 8 sierpnia 2010

ETAP 7 :163,9 KM(NOWY TARG-KRAKÓW). KONIEC TOURU!

Niemiec Andre Greipel (HTC – Columbia) wygrał, podobnie jak przed rokiem, po sprinterskim finiszu z grupy 7. etap 67. Tour de Pologne z Nowego Targu do Krakowa (163,9 km). Niespodziewanym zwycięzcą wyścigu został Daniel Martin (Garmin). To dla niego największy sukces w karierze.




Początek etapu był spokojny, ale szarpał Marek Rutkiewicz. Starał się także jego kolega z reprezentacji Polski, Jacek Morajko, któremu udało się odjechać wraz z Hiszpanem Angelem Madrazo (Caisse d’Epargne) i Belgiem Royem Curversem (Skil Shimano). Rozdzielali między sobą losy górskich i lotnych premii. Osiągnęli ponad pięć minut przewagi nad peletonem, jednak na rundach ta kolarska lokomotywa ich dogoniła. Najpierw odpadł Curvers, potem Morajko, a na końcu, na ostatniej rundzie, Madrazo.

Zwycięzcą wyścigu został Daniel Martin (Garmin), który koszulkę wywalczył na 5. etapie do Ustronia. Na drugim stopniu podium stanął Grega Bole (Lampre), a na trzecim Holender Bauke Mollema (Rabobank).

Najlepszym Polakiem był Sylwester Szmyd (Liquigas), który ukończył wyścig na szóstej pozycji. Ósmy był Marek Rutkiewicz jadący w barwach reprezentacji Polski.

Klasyfikację górską i najaktywniejszych wygrał Holender Johnny Hoogerland (Vacansoleil). W klasyfikacji punktowej triumfował Allan Davis.

sobota, 7 sierpnia 2010

ETAP 6 :228.5 KM(OŚWIĘCIM-BUKOWINA TATRZAŃSKA)

Holender Bauke Mollema (Rabobank) wygrał 6. etap 67. Tour de Pologne z Oświęcimia do Bukowiny Tatrzańskiej (228,5 km). Liderem pozostał Daniel Martin (Garmin). W czołówce przyjechali na metę dwaj Polacy – Sylwester Szmyd (Liquigas) i Marek Rutkiewicz (reprezentacja Polski).



Zanim kolarze wyjechali z Oświęcimia złożyli kwiaty i oddali hołd pomordowanym w byłym niemieckim nazistowskim obozie Auschwitz-Birkenau. Później wyruszyli do Wadowic, gdzie wjechali w burzę. Ściana deszczu i woda na ulicach dodatkowo zmęczyła kolarzy.

Nie zmęczyła jednak pięciu śmiałków, wśród których był lider klasyfikacji górskiej, Johnny Hoogerland (Vacansoleil). Holender jechał świetnie, zdobywał punkty na lotnych i górskich premiach, dzięki czemu został liderem klasyfikacji najaktywniejszych kolarzy oraz powiększył przewagę w klasyfikacji górskiej. Na tyle, że podczas piątkowego etapu zapewnił sobie w niej zwycięstwo. Hoogerland może już być pewien, że jeśli ukończy wyścig, na krakowskich Błoniach zostanie najlepszym „góralem” 67. Tour de Pologne.

Holender odebrał na 6. etapie czerwoną koszulkę dla najaktywniejszego kolarza Błażejowi Janiaczykowi. I ma ogromne szanse na zwycięstwo końcowe. Tak się stanie, jeśli punktów na lotnych premiach (do zdobycia jest maksymalnie sześć) na etapie do Krakowa nie wywalczą Marcin Sapa (pięciu) lub Janiaczyk (sześciu).

Hoogerland, w różnych konfiguracjach na czele, z różnymi towarzyszami, którzy odpadali na kolejnych podjazdach, uciekał przez ponad 150 kilometrów. Długo jechali z nim Marcin Sapa (Lampre) i Michał Gołaś (Vacansoleil). Uciekinierzy jechali przez Suchą Beskidzką, Jordanów, Rabkę Zdrój, Czarny Dunajec, Szaflary, rozpoczęli wspinaczkę na Sierockie i Gliczarów. Peleton pozwolił kolarzom na czele odjechać na 7 minut i 15 sekund, ale ostatecznie ich wchłonął.

Na drugiej pętli z peletonu urwała się kolejna grupa z Jackiem Morajką i Markiem Rutkiewiczem. Przed wjazdem na małe pętle, podjazdy pod Termy w Bukowinie Tatrzańskiej. Jednak i ta akcja nie przyniosła powodzenia.

W połowie przedostatniego podjazdu, na 18 kilometrów przed metą, znów zaatakował Rutkiewicz. Jechał wspaniale, najpierw wspólnie ze zwycięzcą Tour de France z 2006 roku, Oscarem Pereiro. Po chwili odjechał Hiszpanowi i samotnie wyruszył po zwycięstwo w 67. Tour de Pologne. Jego przewaga nad peletonem szybko wzrastała. Na 11,8 km przed metą, na początku ostatniej pętli do Bukowiny Tatrzańskiej, miał już 32 sekundy przewagi i przez chwilę był wirtualnym liderem, bo w „generalce” tracił przed tym etapem 30 sekund.

Dzielny lider polskiej reprezentacji walczył, jechał samotnie, uciekał. Ale nie dał rady. Przegrał z rywalami i skurczami, które go złapały.

Na cztery kilometry przed metą Rutkiewicza dopadła trzyosobowa pogoń. Po kolejnym kilometrze Rutkiewicz i pozostali uciekinierzy zostali wchłonięci przez kilkudziesięcioosobową czołówkę.

Na 2,5 kilometra przed metą zaatakował zajmujący szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Holender Bauke Mollema (Rabobank). I to właśnie on został zwycięzcą tego etapu, bo nikt z grupy nie zdołał go dogonić. Zwycięstwo dało mu awans na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, ze stratą 10 sekund do lidera.

A liderem pozostał Martin, który wjechał na metę w grupce, która straciła do Holendra 9 sekund. Drugi w Bukowinie Tatrzańskiej był Szwajcar Michael Albasini. Trzeci finiszował Bole, który dzięki temu do 8 sekund zniwelował w „generalce” różnicę do Martina i zajmuje w niej drugie miejsce.

W grupie z liderem wjechali m.in. Szmyd i Rutkiewicz. Obaj spadli w klasyfikacji generalnej. Szmyd na 6. miejsce, Rutkiewicz na ósme.

ETAP 5 :149KM(JASTRZĘBIE ZDRÓJ-USTROŃ RÓWNICA)

Irlandczyk Daniel Martin (Garmin) został zwycięzcą 5. etapu 67. Tour de Pologne z Jastrzębia Zdrój do Ustronia (149 km) i został nowym liderem wyścigu. Najlepszy z Polaków na "królewskim etapie" był Sylwester Szmyd (Liquigas), który zajął trzecie miejsce. Ósmy był jadący w biało-czerwonej koszulce naszej reprezentacji Marek Rutkiewicz.


Od początku etapu kolarze próbowali ucieczek. Po kilku kilometrach, jeszcze przed pierwszym podjazdem uciekła trójka: Polak Maciej Bodnar (Liquigas), Słoweniec Borut Bozic (Vacansoleil) i Brytyjczyk Ben Swift (Sky). Współpraca układała się dobrze i ci zawodnicy pokonali trzy podjazdy pod Zameczek. Później do czołowej trójki dołączyła trzyosobowa grupa pościgowa z Mateuszem Taciakiem z reprezentacji Polski oraz prowadzącym w klasyfikacji górskiej, Holender Johnny Hoogerland. Ostatecznie na czwartą górską premię wjechała czwórka: Hoogerland, Taciak, Bozic i Swift. Maciej Bodnar odpadł od czołówki i został szybko dopędzony przez niwelujący straty do uciekinierów peleton. Po chwili śmiałkowie już zostali doścignieni.

Przed ostatnią w czwartek górską premię peleton rozerwał najpierw Sylwester Szmyd, a po chwili na czele znalazł się Marek Rutkiewicz. Ten drugi wygrał ostatnią premię górską i rozpoczął szalony zjazd w kierunku Wisły. Akcja lidera reprezentacji Polski nie przyniosła jednak pożądanego skutku, czyli rozerwania peletonu.

Do Wisły wjechało w peletonie około 70 kolarzy, z czterema reprezentacji Polski – Rutkiewiczem, Morajką, Tomaszem Marczyńskim i Mariuszem Witeckim. Na czele bardzo mocno pracowali zawodnicy Caisse D’Epargne. Zawodnicy bardzo mocno rozpoczęli podjazd i już po kilkudziesięciu metrach popękał na małe grupki.

Najpierw zaatakował Irlandczyk Daniel Martin (Garmin), który na trzy kilometry przed metą uzyskał kilka sekund przewagi nad grupą, w której na czele jechali Rutkiewicz, Szmyd, a także zwycięzca sprzed roku, Włoch Alessandro Ballan (BMC).

Irlandczyk jechał jednak bardzo, bardzo mocno. I został sensacyjnym zwycięzcą „królewskiego etapu” 67. Tour de Pologne. O 20 sekund wyprzedził dziewięcioosobową grupę, w której byli Sylwester Szmyd (Liquigas) i reprezentant Polski, Marek Rutkiewicz. Szmyd był na tym etapie 3., a Rutkiewicz 8.

W klasyfikacji generalnej drugie miejsce zajmuje drugi w Ustroniu Słoweniec Grega Bole (Lampre), który traci do lidera 14 sekund. 21 sekund traci trzeci Alessandro Ballan. Na czwartej pozycji, ze stratą 26 sekund jest Szmyd, a ósmy ze stratą pół minuty - Rutkiewicz.

czwartek, 5 sierpnia 2010

ETAP 4 :177.9KM(TYCHY-CIESZYN)

Włoch Mirco Lorenzetto (Lampre) wygrał 4. etap 67. Tour de Pologne z Tychów do Cieszyna (177,9 km). Dzięki wygranej odebrał Australijczykowi Allanowi Davisowi (Astana) żółtą koszulkę lidera.










Na 4. etapie peleton wjechał w góry. Kolarze przejechali przez Oświęcim, Kęty, Żywiec, dwukrotnie wjechali na Kubalonkę. Od początku kolarze jechali bardzo aktywnie, ale do 50. kilometra nie udało się nikomu odjechać z peletonu. Kilka kilometrów przed Milówką uciekło jednak trzech zawodników: Kanadyjczyk Dominique Rollin (Cervelo), Australijczyk Cameron Meyer (Garmin) i Holender Johnny Hoogerland (Vacansoleil). Między sobą rozgrywali premie górskie pierwszej kategorii, a najwięcej, bo różową koszulkę dla najlepszego "górala", wywalczył ten ostatni.

Kubalonka nie rozerwała peletonu, który spokojnie kontrolował przewagę uciekającej trójki, a później dwójki, bo odpadł Rollin. Do Cieszyna wjechał już samotnie Hoogerland, ale i jego na ulicach miasta peleton dogonił.

Na pierwszej rundzie w Cieszynie z peletonu urwał się Jarosław Marycz (Saxo Bank), a za nim pogonił Marco Marcato (Vacansoleil). Pracowali mocno, ale Polak nie utrzymał tempa podyktowanego przez Włocha. Marcato kontynuował samotnie jazdę, ale i jego na ostatniej pętli wchłonął peleton. Włoch fatalnie się pomylił, bo myślał, że minął linię mety jako pierwszy, podniósł nawet ręce w geście triumfu i ogromnie się zdziwił, gdy dotarło do niego, że ma do przejechania jeszcze jedno okrążenie…

Kilka kilometrów przed metą aktywnie pojechali Polacy. Na czele peletonu znalazł się najpierw Sylwester Szmyd (Liquigas), a po chwili Marek Rutkiewicz z reprezentacji Polski. Oni jednak także nie dali rady odnieść zwycięstwa na Rynku w Cieszynie.

Po raz czwarty na tegorocznym TdP rozegrany został finisz z peletonu. Najszybszy był Włoch Mirco Lorenzetto (Lampre), który na finiszowych metrach wyprzedził swego kolegę z drużyny, Słoweńca Gregę Bole. Trzecie miejsce zajął Włoch Alessandro Ballan (BMC). Na 10. pozycji finiszował Rutkiewicz.

środa, 4 sierpnia 2010

ETAP 3 :122,1KM(SOSNOWIEC-KATOWICE)

Jauheni Hutarowich z grupy FDJ został po finiszu z peletonu zwycięzcą 3. etapu Tour de Pologne z metą w Katowicach. - Bardzo mi zależało na wygraniu w Polsce - powiedział na mecie sprinter z Białorusi.
Liderem pozostał Australiczyk Allan Davis (Astana), który na mecie w stolicy Górnego Śląska był trzeci.



Przed wjazdem do Katowic jedną sekundę bonifikaty za trzecie miejsce na lotnej premii wywalczył Niemiec Andre Greipel (HTC Columbia) i został wirtualnym liderem wyścigu, gdyż po dwóch etapach zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, ale z takim samym czasem jak lider, Allan Davis z Astany. Ta sekunda dała mu najmniejszą z możliwych przewagę.

Dwadzieścia kilometrów od startu uciekła dwójka zawodników - Belg Sebastien Rosseler z Team Radioshack i Simon Geschke ze Skil Shimano. Rozpędzony peleton dopadł ich jednak na rundach w Katowicach. W stolicy Górnego Śląska ataków próbowało wielu zawodników, ale wszystkie odjazdy były dość szybko likwidowane.

Górską premię wygrał Kanadyjczyk Dominique Rollin (Cervelo) i objął prowadzenie w klasyfikacji na najlepszego "górala". Ucieczka, w której jechał wraz z Danilo Napolitano (Katiusza) i Włoch Mirco Lorenzetto (Lampre), także nie dojechała do mety, choć osiągnęła na przedostatnim okrążeniu w Katowicach prawie pół minuty przewagi. Do tej trójki na 10 kilometrów przed metą dołączyło dwóch kolarzy HTC - Columbia: Marcel Sieberg i Andre Greipel. Ten ostatni szybko jednak powrócił do peletonu, by powalczyć na finiszu.

Na nim najszybszy był Białorusin Jewhienij Hutarowicz (FDJ), który wyprzedził Argentyńczyka Lucasa Sebastiana Haedo (Saxo Bank) i Davisa. Australijczyk na pierwszym etapie był trzeci, na drugim drugi i teraz, na trzecim, ponownie trzeci. Dzięki temu utrzymał żółtą koszulkę lidera.

wtorek, 3 sierpnia 2010

ETAP 2 :247KM(RAWA MAZOWIECKA-DĄBROWA GÓRNICZA)

Niemiec Andre Greipel (HTC Columbia) został, po finiszu z peletonu, zwycięzcą drugiego etapu 67. Tour de Pologne z Rawy Mazowieckiej do Dąbrowy Górniczej. Przez cały praktycznie etap dzielnie uciekała czwórka zawodników z dwoma Polakami – Bartłomiejem Matysiakiem z reprezentacji Polski i Marcinem Sapą z Lampre.








Drugie miejsce zajął Australijczyk Allan Davis (Astana), a trzecie Belg Wouter Weylandt (Quick Step).
Kilka kilometrów po starcie kolarze rozpoczęli ucieczki. Po nieudanych próbach odjechała czwórka: Bartłomiej Matysiak z reprezentacji Polski, Marcin Sapa (Lampre) oraz Belg Tom Stubbe (Omega Pharma-Lotto) i Norweg Gabriel Rasch (Cervelo). W tym składzie zawodnicy jechali na czele przez około 220 kilometrów. Po 150 kilometrach od startu ich przewaga wynosiła ponad 11 minut.

Peleton jednak wziął się ostro do roboty. Przed wjazdem do Dąbrowy Górniczej przewaga uciekinierów wynosiła nieco ponad dwie minuty i malała z każdym kilometrem. Na pierwszej z trzech rund od towarzyszy ucieczki odjechali Sapa i Matysiak. Rozstrzygnęli między sobą losy lotnej i górskiej premii.

Dzielnych uciekinierów peleton wchłonął na przedostatniej pętli, na osiem kilometrów przed metą.

Liderem został drugi na mecie Davis, który podobnie jak w Warszawie, w Dąbrowie Górniczej, finiszował na drugiej pozycji.

Czerwoną koszulkę najaktywniejszego zatrzymał Błażej Janiaczyk. Różową stracił na rzecz Sapy Łukasz Bodnar. Liderem klasyfikacji punktowej został Davis.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

TOUR DE POLOGNE ROZPOCZĘTY! ETAP 1: 175KM(SOCHACZEW-WARSZAWA)

Dokładnie o godz. 15:00 z Sochaczewa wyruszyła kolumna 67. Tour de Pologne. Na mecie w Warszawie triumfatorem pierwszego etapu po pechowym, z wielką kraksą przed "kreską", finiszu został Włoch Jacopo Guarnieri (Liquigas). Na trasie z Sochaczewa do Warszawy (175 km) bardzo dobrze pojechali reprezentanci Polski. Błażej Janiaczyk wywalczył czerwoną koszulkę najaktywniejszego kolarza wyścigu, a Łukasz Bodnar został liderem klasyfikacji na najlepszego "górala".

W pierwszej ucieczce tegorocznego wyścigu zabrał się Janiaczyk. Reprezentant Polski zaatakował już od pierwszych kilometrów. Janiaczyk uciekł z Hiszpanem Danielem Sesmą (Euskaltel), Szwajcarem Michaelem Scharem (BMC) i urodzonym w Budapeszcie, ale jeżdżącym z francuską licencją, Laszlo Bodrogim (Katiusza). Najszybszy z tej czwórki na pierwszej podczas tego wyścigu lotnej premii, specjalnej premii Frederyka Chopina w Żelazowej Woli był Janiaczyk. Przewaga uciekinierów szybko rosła – na 26. kilometrze wynosiła pięć minut i dziesięć sekund, na 30. – sześć minut. W tym momencie peleton przyspieszył i sukcesywnie niwelował stratę do czteroosobowej grupy.

Tuż przed wjazdem do Warszawy doszło do kraksy, w której najbardziej ucierpiał Timothy Gudsell (FDJ), który został odwieziony do szpitala.

Na pierwszą z ośmiu ośmiokilometrowych pętli kończącej w Warszawie czwórka uciekinierów wjechała z ponad dwuminutową przewagą.

Po przejechaniu ośmiu kilometrów wzrosła do trzech minut i dziesięciu sekund. Na kolejnej rundzie peleton zmniejszył stratę do czołowej czwórki do nieco ponad dwóch i pół minuty. Uciekinierów nie interesowa premia 66. Rocznicy Powstania Warszawskiego, gdyż przejechali ją w takiej kolejności, w jakiej akurat dawali zmianę. Wygrał Schar, ale nie miało to dla śmiałków żadnego znaczenia, gdyż im zależało już przede wszystkim na tym, by dojechać w takim składzie do mety przed peletonem.

Ostatnią na pierwszym etapie lotną premię wygrał Bodrogi, który odskoczył od towarzyszy ucieczki. Drugie miejsce, po pasjonującym finiszu, zajął Janiaczyk i wywalczył tym samym czerwoną koszulkę najaktywniejszego zawodnika tegorocznego TdP.

Na kolejnej rundzie peleton wchłonął trójkę uciekinierów, urwał się tylko Bodrogi. Węgier z francuską licencją uzyskał kilkadziesiąt sekund przewagi nad dwójką, która oderwała się z zasadniczej grupy – Łukaszem Bodnarem z reprezentacji Polski i Francuzem Steve’em Haunardem (Skil Shimano). Bodrogiego. Polak i Francuz dogonili prowadzącego Węgra z francuską licencją, a Bodnar na kilkadziesiąt metrów przed jedyną na etapie z Sochaczewa do Warszawy premię górską oderwał się od rywali i zdobył różową koszulkę najlepszego "górala".

Na ostatniej rundzie peleton już wchłonął wszystkich uciekinierów. Na mecie w Warszawie kolarze chcieli rozegrać sprinterski finisz, ale na nieco ponad kilometr przed metą doszło do wielkiej kraksy, w której uczestniczyło ponad stu kolarzy. Na metę na czele dojechało kilkudziesięciu zawodników, z których najszybszy był Włoch Jacopo Guarnieri, który został pierwszym liderem tegorocznego wyścigu. Dla kolarza grupy Liquigas było to drugie zwycięstwo etapowe w naszym narodowym wyścigu.

Drugi na mecie w Warszawie był Hiszpan Alonso Aitor Galdos (Euskaltel), a trzeci Australijczyk Allan Davis (Astana).

Fatalna kraksa tuż przed metą to największe wydarzenie pierwszego etapu, na którym świetnie pojechali Polacy.

poniedziałek, 26 lipca 2010

RANKING UCI










Po zwycięstwie w Tour de France Hiszpan awansował z czwartego na pierwsze miejsce w rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI).
Drugi jest jego rodak Juaquin Rodriguez, a trzeci - Australijczyk Cadel Evans.
Sylwester Szmyd zajmuje 144. pozycję.
Ranking UCI jest prowadzony na podstawie punktów zdobytych w 28 wyścigach z kalendarza historycznego i Pro Tour. Tour de France był siedemnastą punktowaną imprezą w tym roku. Osiemnastą będzie rozpoczynający się 1 sierpnia w Sochaczewie Tour de Pologne.

niedziela, 25 lipca 2010

ETAP 20 :102KM

Hiszpan Alberto Contador (Astana) po raz trzeci w karierze wygrał najbardziej prestiżowy wyścig kolarski na świecie - Tour de France. Na mecie ostatniego etapu, usytuowanej tradycyjnie na Polach Elizejskich w Paryżu, po finiszu z peletonu wygrał, podobnie jak przed rokiem, Brytyjczyk Mark Cavendish.




Tradycyjnie ostatni etap był "etapem przyjaźni". Na trasie z Longjumeau do Paryża (102 km) Contador mógł wypić z kolegami z ekipy i rywalami, z którymi walczył o zwycięstwo lampkę szampana.

Do niecodziennej sytuacji doszło przed startem ostrym. Siedmiokrotny triumfator TdF, Lance Armstrong, po starcie honorowym musiał, podobnie jak jego koledzy z ekipy RadioShack, musieli zmienić koszulki pod groźbą dyskwalifikacji. Armstrong w Longjumeau pojawił się w czarnej koszulce z numerem 28, odnoszącym się do liczby 28 milionów osób chorych na raka. Takie same trykoty założyli inni kolarze z grupy RadioShack. Po konsultacjach z sędziami zawodnicy przebrali się w granatowo-czerwone koszulki zespołu. Etap rozpoczął się z 15-minutowym opóźnieniem.

Kolarze jechali w tempie spacerowym. Prawdziwe ściganie rozpoczęło się dopiero na Polach Elizejskich. Kolarze próbowali ucieczek, długo na czele była jedenastoosobowa grupka, ale na metę przyjechał cały peleton. Najszybszy okazał się Brytyjczyk Mark Cavendish (Team HTC - Columbia), dla którego był to drugi z rzędu w TdP triumf na ostatnim etapie, na Polach Elizejskich w Paryżu. Drugie miejsce zajął Alessandro Petacchi (Lampre) i wywalczył, jako drugi w histoprii Włoch, zieloną koszulkę dla zwycięzcy klasyfikacji punktowej. Trzeci na kresce był Nowozelandczyk Julian Dean (Garmin).

Alberto Contador, który ma swoim koncie wygrane w trzech największych tourach, w TdF wygrał po raz trzeci. Poprzednio triumfował w 2007 i 2009 roku. Drugie miejsce zajął Luksemburczyk Andy Schleck, który do Hiszpana stracił 39 sekund. Na najniższym stopniu podium stanął Rosjanin Denis Mienszow (Rabobank). Na 23. miejscu rywalizację ukończył Lance Armstrong.

Na 61. pozycji uplasował się jedyny Polak w tegorocznej "Wielkiej Pętli", Sylwester Szmyd (Liquigas).

MASKOTKA TOUR DE POLOGNE

Została nazwana "Polonia", ale jej kolarscy przyjaciele mówią na nią po prostu "Pola". Wesoła pszczółka Pola jest oficjalną maskotką Tour de Pologne. Będzie podążała z wyścigiem przez siedem dni, z kwiatka na kwiatek, etap za etapem aż do finału w Krakowie.
Pola jest pierwszą maskotką w historii Tour de Pologne. Żółto-czarne barwy nawiązują do kolorów, które zawsze wyróżniały Tour de Pologne oraz LangTeam.

ETAP 19 :52KM-JAZDA NA CZAS

Jazdę na czas na etapie z Bordeaux do Pauillac o długości 52 kilometrów wygrał bez większych problemów Szwajcar Fabian Cancellara z Saxo Bank.
Contador zyskał nad Schleckiem kolejne 31s. i łącznie wyprzedza go w klasyfikacji generalnej o 39s.






Hiszpan powszechnie uważany jest za zdecydowanie lepszego zawodnika w "czasówce" od Schlecka, jednak po 25 kilometrach to zawodnik Saxo Bank miał lepszy rezultat i zmniejszył straty w "generalce" do 4 sekund. Główny faworyt do triumfu jechał nerwowo, ale na ostatnich kilometrach zmobilizował się i podkręcił tempo.

27-letni Contador, który jako jeden z zaledwie pięciu kolarzy wygrał trzy najważniejsze wyścigi - Tour de France, Giro d'Italia i Vuelta a Espana, przyznał na mecie, że był bliski paniki, gdy Schleck zbliżył się do niego.

W tle rywalizacji głównych faworytów toczyła się walka o etapowy triumf. Wygrał mistrz olimpijski i mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas - Fabian Cancellara. Drugi na mecie, ze stratą 17 sekund, zameldował się Niemiec - Tony Martin.

Nasz jedynak w Wielkiej Pętli - Sylwester Szmyd z Liquigasu na mecie był gorszy od zwycięzcy o 9 i 13 sekund.

sobota, 24 lipca 2010

ETAP 18 :198KM

W piątek kolarze wyjechali z Pirenejów i pokonali 18. Etap Tour de France z Salies-de-Béarn do Bordeaux, który liczył 198 kilometrów. Jako pierwszy na metę dojechał Mark Cavendish, a tuż za jego plecami uplasowali się Alessandro Petacchi i Julian Dean.










Pierwszą ucieczkę oglądaliśmy po 18 kilometrach, kiedy to Matti Breschel (Team Saxo Bank), Daniel Oss (Liquigas-Doimo), Benoit Vaugrenard (FDJ) i Jerome Pineau (Quick Step) oderwali się od peletonu, osiągając 2 minuty 50 sekund przewagi. Dwa kilometry później była pierwsza lotna premia, na której pierwszy był Breschel, drugi Oss, a trzeci Pineau.

Z kolejnymi kilometrami przewaga prowadzącej trójki systematycznie rosła, a kolarzom jadącym w peletonie niespecjalnie spieszyło się do pościgu za uciekinierami. Na czele peletonu jechali kolarze Astany, który pilnowali swojego lidera Alberto Contadora. Kiedy do mety pozostawało niewiele ponad 100 kilometrów, zawodnicy wreszcie wjechali w pierwsze zabudowania w miejscowości Sabres. W momencie kiedy uczestnicy wyścigu wjechali w pierwszą strefę bufetu okazało się, że dla jednego z kolarzy … zabrakło paczki z jedzeniem i musiał on czekać na samochód swojego teamu.

Atrakcją na trasie okazali się jednak nie kolarze, ale… amerykańskie gwiazdy kina Tom Cruise i Cameron Diaz. Na 78 kilometrów przed metą przewaga ucieczki nad resztą stawki wynosiła bezpieczne 2 minuty 11 sekund, a zawodnik grupy Quickstep, Włoch Francesco Reda wycofał się z TdF. To sprawiło, że w Tourze pozostało 170 kolarzy. Im jednak bliżej było do mety, tym przewaga uciekinierów nad peletonem się zmniejszała, a na 18 kilometrów przed końcem wynosiła już tylko 45 sekund.

W końcówce, 10 kilometrów przed metą, tylko Włoch Daniel Oss pozostawał przed peletonem, utrzymując 30 sekund przewagi. Jednak na 3,5 kilometra przed metą peleton doścignął Włocha i zniwelował jego szanse na zwycięstwo w 18. Etapie TdF. Na ostatnim kilometrze pasjonującą walkę stoczyli pomiędzy sobą Alessandro Petacchi i Mark Cavendish (HTC-Columbia), ale ostatecznie to Brytyjczyk wpadł na metę jako pierwszy i wygrał już czwarty etap w tym roku. Trzecie miejsce przypadło Julianowi Deanowi z grupy Garmin-Slipstream.

Polak Sylwester Szyd dotarł na metę w Bordeaux na 133. pozycji.

piątek, 23 lipca 2010

ŻYCIORYS JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH KOLARZY WSZECHCZASÓW

Alberto Contador Velasco (ur. 6 grudnia 1982 w Madrycie) jest hiszpańskim kolarzem szosowym.
Contador wyróżnia się w peletonie wysokimi umiejętnościami w jeździe indywidualnej na czas oraz świetną jazdą w górach.
Jeden z pięciu kolarzy w historii (obok Eddy Merckxa, Jacques Anquetila, Felice Gimondi i Bernarda Hinaulta), którym udało się wygrać trzy "Wielkie Toury", czyli: Tour de France, Giro d'Italia oraz Vuelta a España. W 2003 rozpoczął swoją karierę w ONCE (dzisiejsza Astana). Zwyciężył wtedy na 8. etapie Tour de Pologne.






PIERWSZE SUKCESY:

W 2005 w barwach Liberty Seguros - Würth Cycling Team zaczął odnosić pierwsze bardziej znaczące sukcesy.
Wygrał 6. etap, klasyfikację punktową, a także był 3. w klasyfikacji generalnej Vuelta al Pais Vasco. Wygrał IV etap, a także zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Romandie.
Był w składzie swojej drużyny na elitarny, francuski wyścig Tour de France.
Był wtedy trzeci w walce o zwycięstwo w klasyfikacji dla kolarzy poniżej 25 roku życia, a w ogólnej klasyfikacji zajął 31. miejsce.
W 2006 Contador wygrał 8. etap Tour de Suisse, 3. etap oraz zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Romandie, a także 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Vuelta al Pais Vasco.


DALSZY ROZWÓJ KARIERY:

Od sezonu 2007 startował w barwach Discovery Channel Pro Cycling Team, wygrał po brawurowej akcji na ostatnim etapie wyścig Paryż-Nicea 2007.
Swój największy sukces w karierze osiągnął w lipcu 2007 r. Wygrał Tour de France oraz klasyfikację młodzieżową tego wyścigu. W 2007 r. otrzymał Złoty Rower - nagrodę francuskiego "Velo Magazine" dla najlepszego kolarza sezonu 2007.

Pierwszego czerwca 2008 roku, w barwach Team Astana, na czasówce biegnącej ulicami Mediolanu przypieczętował swoje pierwsze zwycięstwo w Giro d'Italia. Wyprzedził drugiego Riccardo Riccò o 1' 57". Trzecie miejsce zajął Marzio Bruseghin, tracąc do zwycięzcy 2 minuty i 54 sekundy.
W 2008 roku wygrał, także 3. wielki tour, czyli Vuelta a España.
W 2009 roku triumfował w wyścigu Tour de France, wyprzedzając Andy'ego Schlecka i Lance'a Armstronga.
W 2010 roku zwyciężył w wyścigu Paryż–Nicea.W ostatnim sprawdzianie przed Tour de France,wyścigu Criterium du Dauphine zajął 2 lokatę przegrywając z Janezem Brajkovićiem.

czwartek, 22 lipca 2010

INFO O TRASACH TOUR DE POLOGNE

ETAP 1: 1.08. Sochaczew-Warszawa

ETAP 2: 2.08. Rawa Mazowiecka-Dąbrowa Górnicza

ETAP 3: 3.08. Sosnowiec-Katowice

ETAP 4: 4.08. Tychy-Cieszyn

ETAP 5: 5.08. Jastrzębie Zdrój-Ustroń

ETAP 6: 6.08. Oświęcim-Bukowina Tatrzańska

ETAP 7: 7.08. Nowy Targ-Kraków

ETAP 17 :174KM

Kolarze jadący w Tour de France, w czwartkowym 17. etapie rywalizowali na odcinku z Pau do przełęczy Col du Tourmalet. Ten etap miał być i był decydujący. Andy Schleck co prawda zwyciężył, ale nie zaatakował poważnie Alberto Contadora i strata 8 sekund do Hiszpana jest już praktycznie nie do odrobienia.









Przed rozpoczęciem 17. etapu w Pirenejach, który liczył 174 km, nad wzniesieniem Tourmalet przeszła ulewa. Kiedy kolarze wyjechali na trasę wyścigu, asfalt był mokry i utrudniał jazdę, dlatego długo nikt nie decydował się na ucieczkę. Do pierwszej takiej próby doszło po przejechaniu 12 km, kiedy to od peletonu oderwali się Marcus Burghardt (BMC), Boasson Hagen (Sky), Remi Pauriol(Cofidis), Kristjan Koren (Liquigas), Juan Antonio Flecha (Sky), Sebastien Minard (Cofidis) i Ruben Perez (Euskaltel).

Po 14 kilometrach z wyścigu z niewiadomych przyczyn zrezygnował Simon Spilak (Lampre-Farnese Vini). Niemal w tym samym czasie Ignatas Konovalovas (Ceravolo Test Team) oderwał się od peletonu i zainicjował ucieczkę. Chwilę później doszło do niespodziewanego upadku, w którym ucierpiał Samuel Sanchez (Euskaltel). Peleton na chwilę zwolnił, by zobaczyć co się wydarzyło, a Carlos Sastre postanowił zaatakować i oderwać się od pozostałych kolarzy.

Kiedy do końca etapu pozostawało około 54 kilometry, na trasie zaczęły panować fatalne warunki. Nie dość, że w trakcie przejazdu wystąpiła gęsta jak mleko mgła, to jeszcze pojawiły się… owce. Było ich tak dużo, że niektórzy kolarze mieli ogromne problemy, by je ominąć w panującej mgle. Żadnemu z uczestników wyścigu nic się nie stało, ale ponoć jedna z owiec zboczyła z asfaltowej drogi i spadła w przepaść…

Kiedy kolarze wjechali do lasu, peleton bardzo się rozciągnął, ale mimo to odrobił 6 min i 30 sekund do prowadzących zawodników Astany. Na czele jechał Carlos Sastre, który posiadał 1 minutę i 32 sekundy przewagi nad peletonem. Potem aż siedmiu kolarzy odpadło z peletonu, w tym Polak Sylwester Szmyd, który sprawiał wrażenie, jakby nie wytrzymywał tempa narzuconego przez kolarzy Astany.

Kiedy do końca etapu pozostawało 15 kilometrów, wciąż na czele jechała siedmioosobowa grupa, a przewodził jej Marcus Burghardt (BMC). Do peletonu zdołał wówczas dołączyć Szmyd, który po dwóch kolejnych kilometrach wyprzedził Alberto Contadora i Andey'ego Schlecka i wysunął się na czoło peletonu.

Jednak prawdziwe emocje zaczęły się wówczas, kiedy do końca pozostało 10 kilometrów. Schleck narzucił ostre tempo, ale Contador nie dawał za wygraną i "siedział" mu na kole. Szmyd tak jak pozostali kolarze nie dali rady dwóm najlepszym "góralom" na tym etapie, którzy mieli minutę przewagi.

Na 8,6 kilometra przed metą Schleck i Contador dogonili uciekinierów i prowadzącego Aleksandra Kołobniewa (Katusha), który jechał na czele przez wiele kilometrów. Zgodnie z obietnicą Schleck zaatakował, bo po poprzednim etapie, kiedy to przy próbie ucieczki spadł mu łańcuch, tracił do Contadora osiem sekund. Końcowe kilometry obydwaj kolarze jechali w sporej mgle, uzyskali 1 minutę 15 sekund przewagi na resztą stawki i cały czas nie wiadomo było, kto wygra – Schleck czy Contador.

Hiszpan na 3,8 kilometra przed końcem zdecydował się na ucieczkę, ale już po chwili Schleck jechał obok niego. Reszta traciła 1 minutę 46 sekund do walczącej o zwycięstwo dwójki, ale wciąż nie wiadomo było, kto dojedzie pierwszy do mety.

Ostatecznie Contador postanowił nie walczyć o zwycięstwo etapowe, a Schleck, który zapowiadał walkę o odrobienie 8 sekund straty, ani razu poważnie nie zaatakował. Na ostatnich metrach z mgły wyjechał Schleck, który jako pierwszy minął linię mety. Dla Andy’ego Schlecka było to drugie zwycięstwo etapowe w tegorocznym Tour de France, które jednak w praktyce nic mu nie dało, bowiem strata do Contadora pozostała bez zmian.

Obydwaj kolarze wjechali na Tourmalet z przewagą 1 minuty i 18 sekund nad trzecim na mecie Joaquinem Rodriguezem.

Polak Sylwester Szmyd dotarł na metę na 28. pozycji ze stratą 5:42 do Schlecka.

środa, 21 lipca 2010

ETAP 16 :199,5KM

Na wtorkowym, 16. etapie Wielkiej Pętli z Bagneres de Luchon do Pau (199,5 km) najlepszy okazał się Francuz Pierrick Fedrigo z grupy Bbox, który w sprinterskim finiszu pokonał między innymi Lance'a Armstronga oraz Christphe'a Moreau.










Niecałych pięciu kilometrów potrzebowała pierwsza grupa kolarzy, by odskoczyć peletonowi. Wśród sześciu zawodników był między innymi Sylwester Szmyd z Liquigasu oraz siedmiokrotny zwycięzca wielkiej pętli Lance Armstrong (RadioShack).

Niestety Polak, który bardzo mocno pracował na stworzenie przewagi w grupie ucieczkowej i wywalczył premię górską pierwszego stopnia, po trzydziestu kilometrach zaczął zwalniać i ostatecznie został z tyłu, dołączając do peletonu.

Tymczasem do wciąż utrzymujących tempo Lance'a Armstronga i Sandy Cesara dołączyli Christophe Moreau (Caisse d'Epargne), Damiano Cunego (Lampre), Pierrick Fedrigo (Bbox), Jurgen Van de Walle (Quick Step), walczący o koszulkę najlepszego górala Anthony Charteau (Bbox) oraz Carlos Barredo (Quick Step).

Podczas morderczego podjazdu na najwyższy punkt tegorocznego Touru, szczyt Col de Tourmalet wznoszący się na 2115 metrów wysokości bezwzględnej, pierwszy był Christophe Moreau.

Na 75. kilometrów przed metą grupa uciekinierów miała już ponad osiem minut przewagi nad peletonem, w którym spokojnie jechali Andy Schleck i Alberto Contador. Tymczasem Armstrong, a razem z nim Cunego i Barredo usilnie próbowali odskoczyć od dziewięcioosobowej grupy. Po trzydziestu kilometrach prób do przodu wyskoczył Hiszpan z Quick Stepu, który na chwilę objął samodzielne przewodnictwo.

Pomimo ogromnych wysiłków Barredo nie zdołał utrzymać prowadzenia i na dwa kilometry przed metą dogoniła go grupa z Armstrongiem. Amerykanin, choć walczył do ostatnich metrów, przegrał sprinterski finisz z Francuzem Pierrickiem Fedrigo z grupy Bbox, który zanotował czas 5:31.43. Był to szósty, etapowy triumf kolarza gospodarzy w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli.

Sylwester Szmyd, który tak dobrze rozpoczął 16. etap ostatecznie, ze stratą ponad 23 minut do zwycięzcy, zajął 86 miejsce.