Trzynasty etap Tour de France z Rodez do Revel przebiegał w atmosferze spokoju słonecznikowych pól. Wczesna ucieczka została złapana na dziesięć kilometrów przed metą i emocje zaczęły się dopiero na ostatnim podjeździe, na którym odważnie zaatakował Aleksander Winokurow z Astany, który jako pierwszy pokonał 196 kilometrów trasy z czasem 4:26.22 Trzynastka była nieszczęśliwa dla Lance'a Armstronga, który co prawda dojechał do mety, ale brał udział w kolejnej kraksie i teraz chyba łatwiej mu policzyć etapy tegorocznej Wielkiej Pętli, w których nie musiał wstawać z ziemi, niż te, które przejechał bez upadku.
13. etap nie obfitował w zaskakujące zwroty akcji i przebiegał dość spokojnie. Kolarze przejeżdżali pośród licznych pól słonecznikowych i mijali kolejne kameralne, francuskie miasteczka o starej zabudowie. Prowadząca trójka starała się jednak utrzymać malejącą przewagę i nie zwracała większej uwagi na krajobrazy. W szczególności starał się o to Sylvain Chavanel, który dwa dni tegorocznego wyścigu jechał w żółtej koszulce lidera i po cichu liczył na trzecie zwycięstwo etapowe.
To się nie udało, gdyż peleton prowadzony przez team HTC-Columbia dogonił trzech prowadzących kolarzy na dziesięć kilometrów przed metą. Niemal w tym samym momencie zaczął się dwukilometrowy podjazd o średnim nachyleniu sześć procent, na którym do przodu wyrwał się Alessandro Ballan (BMC). Włoch przecenił jednak swoje siły i kiedy minął go szarżujący Aleksander Winokurow z Astany, zrezygnował z dalszej ucieczki.
Atak bardzo opłacił się Kazachowi, który zyskał około 10 sekund przewagi nad peletonem i samotnie finiszował na mecie trzynastego etapu tegorocznej Wielkiej Pętli z czasem 4:26.22. Winokurow, który przegrał na ostatnim odcinku wczorajszego etapu dziś osiągnął zakładany cel i odniósł swoje szóste zwycięstwo podczas Tour de France.
Drugi na mecie stawił się Mark Cavendish z teamu HTC-Columbia, a trzeci Alessandro Petacchi z Lampre.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz